programy lojalnościowe - program lojalnościowy - tajemniczy klient - badania marketingowe - kriosauna -
wychowania. Jednak Garion już dawno się przekonał, że ile razy musi wyjść, rozmowa zawsze okazuje się nadzwyczaj ciekawa i na ogół dotyczy jego osoby. Przez chwilę zmagał się z własnym sumieniem, ale ponieważ nie widział w tym postępowaniu nic naprawdę złego - pod warunkiem, że nikomu nie powtórzy tego, co usłyszał - sumienie szybko programy lojalnościowe oswoiło się z wyrzutami. l Garion miał świetny słuch, trwało jednak dobrą chwilę, zanim rozpoznał wśród kuchennych hałasów dwa znajome głosy.
- Przecież nie zostawi śladów - mówiła ciocia Pol.
- Nie musi - odparł Wilk. - Ten przedmiot sam zostawi wyraźny trop. Potrafię nim podążać równie łatwo,
jak lis potrafi wyczuć zapach królika.
- Gdzie to program lojalnościowy zabierze?
- Któż może wiedzieć? Jego umysł jest dla mnie zamknięty. Sądzę, że ruszy na północ, do Boktoru. To najkrótsza trasa do Gar og Nadrak. Wie, że będę go ścigał, więc zechce jak najszybciej dotrzeć do krainy Angaraków. Kradzież na nic się nie zda, póki obiekt pozostanie na zachodzie.
- Kiedy to się stało?
- Cztery tygodnie tajemniczy klient temu.
- Mógł już dotrzeć do królestw Angaraków.
- Nie sądzę. To bardzo daleko. Ale jeśli nawet, muszę ruszyć za nim. Potrzebuję twojej pomocy.
- Jak mogę stąd odjechać? - spytała ciocia Pol. - Muszę pilnować chłopca.
Ciekawość Gariona stawała
się prawie nie do opanowania. Podszedł bliżej drzwi.
- Chłopak jest tu bezpieczny - stwierdził Wilk. - To pilna badania marketingowe sprawa.
- Nie - sprzeciwiła się ciocia Pol. - Nawet to miejsce nie jest pewne. W Dzień Zarania przyjechał tu Murgo i pięciu Thullów. Udawał kupca, ale dopytywał się o starca i chłopca imieniem Rundorig, którzy parę lat temu byli w Górnym Gralt. Mnie także mógł rozpoznać.
- Sytuacja jest zatem bardziej poważna, niż mi się kriosauna zdawało - zastanowił się Wilk. - Musimy przenieść chłopca. Można go zostawić gdzieś u przyjaciół.
- Nie - zaprotestowała znowu ciocia Pol. - Jeśli mam jechać z tobą,
on jedzie także. Jest w takim wieku, że trzeba go pilnować praktycznie bez przerwy.
- Nie bądź głupia - rzucił szorstko Wilk.
Garion był wstrząśnięty. Nikt jeszcze nie zwracał mystery shopping się w ten sposób do cioci Pol.
- To moja decyzja. Zgodziliśmy się wszyscy, że póki nie dorośnie, będzie pod moją opieką. Nie pojadę bez niego. Serce skoczyło Garionowi do gardła. - Pol - upomniał ją Wilk. - Pomyśl tylko, gdzie możemy trafić. Nie wolno ci oddawać go w te ręce. - Będzie bezpieczniejszy w nieruchomości Cthol Murgos, a nawet w samej Mallorei, niż tutaj beze mnie - oświadczyła ciocia Pol - Wiosną przyłapałam
go w stodole z dziewczyną, mniej więcej w jego wieku. Jak powiedziałam, trzeba go pilnować.
Wilk zaśmiał się szczerze.
- I to wszystko? - spytał. - Za bardzo się przejmujesz takimi historiami.
- A jak by ci się spodobało, noclegi kraków gdybyśmy wrócili i zastali go żonatego, mającego zostać ojcem? - rzuciła kwaśno ciocia Pol. - Byłby świetnym farmerem, ale co nam z tego, jeśli trzeba czekać następne sto lat na odpowiedni zbieg okoliczności?
- Na pewno sprawy nie zaszły tak daleko. To przecież
- Jesteś ślepy, Stary Wilku - odparła ciocia Pol. - To prowincjonalna Sendaria, hotele w warszawie a ja wychowuję chłopca, by wypełnił ważne,
bohaterskie zadanie. Dziewczyna to pięknooka psotnica i dojrzewa o wiele za szybko, bym mogła patrzeć na to spokojnie. W tej chwili czarująca, mała Zubrette stanowi większe zagrożenie niż jakikolwiek Murgo. Albo zabieramy chłopca, albo nigdzie się stąd nie ruszę. Ty masz swoje obowiązki, a ja swoje.
- Szkoda projektory czasu na spory - stwierdził Wilk. - Jeśli nie ma innego wyjścia, zgadzam się.
Garion niemal dusił się z podniecenia. Poczuł tylko krótkie, przelotne ukłucie żalu na myśl, że musi opuścić Zubrette. Odwrócił się, podniósł głowę i spojrzał tryumfalnie na chmury pędzone po wieczornym niebie. A ponieważ stał plecami do drzwi, nie spostrzegł wychodzącej ciociPol.
-
mystery shopping - nieruchomości - noclegi kraków - hotele w warszawie - projektory -
|