travail - wapno - zandbakken -
w zamian za trzymanie legionów z dala od północy.
- Proś bez skrępowania, kochany chłopcze.
- Powiadomisz mnie przed ponownym otwarciem tych granic? Może tydzień naprzód? W każdym razie na tyle wcześniej, bym zdążył wykupić większość aktywów Vorduvian, Honethitów i Horbitów. Pewnie je odstąpią dużo poniżej kosztów. Potem, gdy handel z Arendią wróci do normy, zarobię miliony.
- Zawsze pomagam przyjaciołom - oznajmiłam.
- Polgardo, kocham cię! - wykrzyknął z radością.
- Ranie Borune! - powiedziałam zaszokowana. - Dopiero co się spotkaliśmy!
Wybuchł śmiechem i odtańczył taniec radości.
- Obedrę ich ze skóry, Polgardo! Wpędzę tych aroganckich travail
bubków w długi na całe pokolenia!
- Gdy już obedrzesz ich ze skóry, nie musisz koniecznie utrzymywać w tajemnicy mego udziału w naszym przedsięwzięciu. Miło by było, gdyby wszyscy w północnej Tolnedrze wzdrygali się na sam dźwięk mego imienia.
- Zadbam o to - obiecał. Potem wskazał chory krzak róży. - Jaką rybę?
- Karpia. Karpie są duże i tłuste.
- Masz ochotę iść ze mną na ryby?
- Może innym razem. Zamknę granice za dwa tygodnie. Tyle niasz czasu na wykantowanie tych z północy.
- Wpadaj, kiedy chcesz, Polgardo. Moje drzwi zawsze stoją przed tobą wapno
otworem.
W tym momencie zmieniałam postać. Wspaniale się rozumieliśmy, ale chciałam, żeby zapamiętał, kim naprawdę jestem, go, otarłam się o jego twarz skrzydłami, po czym odleciałam.
Wiele jest sposobów zapobieżenia wojnie, ale z tego jest szczególnie dumna. Nie tylko faktycznie zrujnowałam ludzi, którzy mnie obrazili, ale także zdobyłam przyjaciela.
Arendia pozostała spokojna, a ja nawet zaaranżowałam małżeństwo, aby zatrzeć pewne różnice, które zawsze są pomocne przy wszczynaniu nowych wojen.
Był początek dwudziestego ósmego wieku, chyba około 2710 roku, gdy książęta - Gonerian z Wacune, Kanallan z Asturii i Enasian z Mimbre - wystąpili z zandbakken
propozycją, którą uznałam za nieco śmieszną. Oni jednak podchodzili do niej z takim entuzjazmem, że w końcu niechętnie na nią przystałam. Myślę, że sam pomysł pochodził od Erasiana, jako że Mimbraci zawsze kochali się w poezji epickiej i jej przesadzie. Postanowili ni mniej, ni więcej, tylko zorganizować turniej z udziałem szlachty ze wszystkich trzech księstw. Zwycięzca turnieju, przy założeniu, że ktoś przeżyje, zostanie moim rycerzem obrońcą.
Po co byłby mi rycerz obrońca? Jednak oni traktowali to okropnie poważnie.
- Pani - tłumaczył Erasian ze łzami w oczach - zaiste musisz mieć rycerza plastové
nádrže obrońcę, by osłaniał cię przed zniewagami i obrazami. Nieokrzesani łotrzy, spostrzegłszy, iż chronioną nie jesteś, mogliby przekroczyć granice dobrego wychowania. Oczywiście moi bracia książęta i ja natychmiast skoczylibyśmy ci z pomocą, ale zaiste mniemam - a Gonerian i Kanallan z całego serca ze mną się zgadzają - iż powinnaś mieć u swego boku niezwyciężonego rycerza, który ukarałby niegodziwca, gdyby tylko łeb swój wstrętny podniósł.
Podchodził do tego z taką powagę, że nie miałam serca wytknąć mu oczywistej bzdury. Obrońcy potrzebowałam jak trzeciej nogi. Im dłużej jednak o tym myślałam, tym bardziej
kunststof brandstoftank dochodziłam do wniosku, że zawody sportowe mogłyby stanowić niezły substytut wojny, na wypadek gdyby ktoś tęsknił za „starymi dobrymi czasami".
Zdecydowaliśmy, że turniej odbędzie się na polach przyległych do terenów Wielkiego Jarmarku Arendyjskiego. Dla widzów wzniesiono trybuny, wytyczono szranki, a ja przewidująco sprowadziłam cały wydział Kolegium Praktycznej Medycyny z Sulturn do opatrywania rannych.
Ponieważ turniej zorganizowano ku mojej czci, mogłam zabronić potyczek grożących ofiarami śmiertelnymi. Na przykład, stanowczo nie zgodziłam na wielką bijatykę. Było trochę marudzenia z tego powodu, ale ja uznałam, że karczemna burda z udziałem ludzi w pełnyni rynsztunku
plastové nádrže - kunststof brandstoftank -
|