części zamienne do maszyn rolniczych - hotele warszawa -
tam będzie. Starłby z powierzchni ziemi Mal Zeth ze wszystkimi w środku, gdyby po wyjściu z transu odkrył, że generałowie sprzeniewierzyli się rozkazom. Torak nigdy nie pochwali czyjejś inicjatywy.
- A zatem powinniśmy się martwić tylko o Zedara - zadumał się ojciec.
- I to pewnie wystarczy - powiedział Beldin. - Przy okazji, on się przemieszcza.
Mój ojciec kiwnął głową.
- Słyszałem o tym. Powinien być teraz w Rak Cthol.
- Przelatywałem tamtędy w drodze do domu. Urocze miejsce. Powinno w zupełności zaspokoić umiłowanie ohydy u Ctuchika. Pamiętasz to wielkie jezioro, które było kiedyś na zachód od Karnath?
- Chyba
tak.
- Całe wyschło, gdy Spalona Gęba rozłupał świat. Teraz jest tam pustynia z czarnego piasku. Rak Cthol zbudowano pośrodku niej, na szczycie góry.
- Dzięki - powiedział ojciec. - Za co?
- Chciałem uciąć sobie pogawędkę z Ctuchikiem. Teraz wiem, gdzie go szukać.
- Zabijesz go? - zapytał części zamienne do maszyn rolniczych z ożywieniem wujek.
- Wątpię. Nie sądzę, aby ktokolwiek - z naszej czy ich strony powinien podejmować ostateczne działania, dopóki wszystkie proroctwa nie będą kompletne. O tym właśnie chciałem porozmawiać z Ctuchikiem. Żeby nie było więcej „wypadków", takich jak ten, który podzielił wszechświat.
- Chyba się
z tobą zgodzę.
- Miej oko na Polgardę.
- Oczywiście.
- Niepotrzebny mi opiekun, ojcze - powiedziałam opryskliwie.
- Mylisz się, Pol. Lubisz eksperymentować, a na pewne obszary nie powinnaś wkraczać. Ustąp mi tym razem. Dość będę miał na głowie. Wybieram się do Rak Cthol i wolałbym nie martwić się o ciebie.
Po odejściu ojca życie w Dolinie toczyło się w rodzinnej atmosferze. Gotowałam na zmianę z bliźniakami, a Beldin spędzał czas na przekopywaniu się przez swój obszerny księgozbiór. Nadal w ciągu dnia odwiedzałam Drzewo, i matkę, ale wieczory były czasem rozmów. Po zachodzie słońca Beldin, bliźniaki i ja
zbieraliśmy hotele warszawa się w którejś z wież na kolację i pogawędki.
Pewnego pogodnego wieczoru siedzieliśmy w wieży Beldina. Przyglądałam się przez okno gwiazdom.
- Skąd to całe zainteresowanie leczeniem, Pol? - zapytał mnie Beldin.
- Pewnie z powodu ciąży Beldaran - odpowiedziałam. - W końcu jest moją siostrą. Chciałam wszystko o tym wiedzieć, więc udałam się do zakładu Arell po informacje z pierwszej ręki.
- Kto to jest Arell? - zapytał Belkira.
- Akuszerka Beldaran - odparłam, odwracając się od gwiazd.
- Ma zakład jako akuszerka?
- Nie. Jest także krawcową. Poznałyśmy ją w trakcie przygotowań do ślubu Beldaran. Arell
to bardzo trzeźwo myśląca osoba. Wyjaśniła mi wszystko.
- Co cię do tego skłoniło? - zainteresował się Beldin.
- Wy, panowie, wyrobiliście we mnie fałszywy obraz świata - odparłam z uśmiechem. - Poznawanie czegoś z jednej strony nigdy nie jest wystarczające, więc postanowiłam zgłębiać temat aż do jego wyczerpania. Arell torun hotels powiedziała mi, że pewne zioła uśmierzają bóle porodowe, a to zaprowadziło mnie do zielarza Argaka. Całe życie badał działanie różnych ziół. Miał nawet pokaźną kolekcję nyissańskich trucizn. Z Argakiem trudno nawiązać kontakt, ale pochlebstwami wkupiłam się w jego łaski i teraz pewnie poradziłabym sobie
z większością zwyczajnych dolegliwości. Zioła zapewne są istotnym elementem sztuki lekarskiej, lecz pewnych chorób nie można uleczyć samymi ziołami. Arell i Argak zaprowadzili mnie do kowala Salheima, który nauczył mnie, jak składać złamane kości. Od niego udałam się do golarza o imieniu Balten, by nauczyć się chirurgii.
- Do golarza? - zapytał z niedowierzaniem Belkira.
- Do operacji potrzebne są ostre narzędzia, wujku - odparłam, wzruszając ramionami - a golarz zawsze dba, by jego brzytwy były ostre. - Uśmiechnęłam się lekko. - Może nawet sama wniosłam pewien wkład w rozwój chirurgii. Balten zwykle przed rozpoczęciem operacji
torun hotels -
|