brandstoftanks -
dotarła do mnie, postanowiłam przerwać studia i udać się do Tol Honeth, by dowiedzieć się od Rana Horba II, jakie są jego prawdziwe zamiary. Uznałam również, że lepiej będzie nie zaskakiwać imperatora, lecz skorzystać z pośrednictwa drasniańskiej ambasady. Pomimo sporych wad - a któż z nas ich nie ma - skąpi Drasnianie cieszą się szacunkiem w Tolnedrze. Musiałam przedstawić się księciu Khanarowi, siostrzeńcowi króla Rhalana z Drasni, ponieważ przez ostatnie osiem stuleci w zasadzie nie opuszczałam swojej samotni. Khanar w najmniejszym stopniu nie przypominał Drasa o Byczym Karku. Był niskim, żylastym
mężczyzną o błyskotliwym umyśle i przewrotnym poczuciu humoru. Szykowałam się do zademonstrowania mu mego „talentu", ale o dziwo, nie było to konieczne. Uwierzył mi na słowo i zaprowadził do kompleksu pałacowego. Po odczekaniu godziny zostaliśmy wprowadzeni do obszernego, zapchanego meblami gabinetu Rana Horba II. Imperator był tęgawy, miał przerzedzone włosy i zaabsorbowaną minę. Wyglądał na urzędnika.
- Książę Khanarze - powitał mego towarzysza - jak miło cię znowu widzieć. Co słychać w Boktorze?
- Jak zwykle, wasza wysokość - wzruszył ramionami Khanar. - Kłamstwa, oszustwa, kradzieże, nic nadzwyczajnego czy godnego uwagi.
- Czy brandstoftanks
twój wuj wie, co mówisz o jego królestwie w obecności obcych, Khanarze?
- Zapewne, wasza wysokość. Jego szpiedzy są przecież wszędzie.
- Nie przedstawisz mnie damie?
- Właśnie miałem to zrobić, wasza wysokość. Mam wyjątkowy zaszczyt przedstawić lady Polgardę, księżnę Erat i córkę świątobliwego Belgaratha.
Ran Horb przyjrzał mi się z powątpiewaniem.
- Aby uniknąć zbędnych dyskusji, przyjmuję to do wiadomości, oczywiście tymczasowo. Prośbę o dowody zostawię na potem. Czemu mamy przypisać zaszczyt wizyty waszej miłości?
- Jesteś bardzo uprzejmy, wasza wysokość - zauważyłam. - Zwykle muszę zademonstrować kilka sztuczek, nim ludzie zechcą mnie posłuchać.
- Jestem pewny,
że potrafiłabyś mnie przestraszyć na śmierć, gdybyś chciała. Czym mogę ci służyć?
- Chcę tylko zasięgnąć informacji. Budujesz trakty w Sendarii.
- Buduję trakty niemal wszędzie, lady Polgardo.
- Tak, wiem. Jednak Sendaria żywo mnie interesuje. Czy te budowlane są wstępem do aneksji? - Imperator roześmiał się głośno.
- A czemuż miałbym anektować Sendarię? To ładny kraj, ale nie pałam chęcią jego posiadania. Budowane przeze mnie trakty są po prostu sposobem na trzymanie Chereków z dala od mej kiesy. Zapewnią dojazd do Boktoru, dzięki czemu unikniemy konieczności transportowania naszych towarów przez wir w urządzenia
chłodnicze Przesmyku Chereku. Piraci z północy liczą sobie straszliwe ceny za przewożenie tą drogą tolnedrańskich ładunków z Kotu, a to obcina mi dochody z podatków.
- A zatem to czysto komercyjne zainteresowanie?
- Oczywiście. Płody rolne mogę sobie kupić na miejscu, w Tolnedrze. Nie muszę wyprawiać się aż do Sendarii po fasolę i rzepę.
Zaświtał mi pewien pomysł.
- A zatem stabilizacja w Sendarii będzie dla ciebie korzystna, wasza wysokość?
- Naturalnie, po to właśnie są legiony.
- Ale legiony są kosztowne, Ranie Horbie, prawda?
- Niezmiernie kosztowne - odparł.
- Tak myślałam. - Spojrzałam na bogato zdobiony
sufit. -W Sendarii nie ma centralnej władzy od przełomu stuleci. Ów brak rządu jest zachętą dla różnego rodzaju interwencji z zewnątrz. Gdyby Sendaria miała rząd - i armię - ludzie byliby bezpieczni przed zakusami z zewnątrz, a ty nie musiałbyś trzymać tam dziesięciu legionów dla zachowania spokoju.
- Aha! - wykrzyknął Ran Horb. - O to chodzi w całej sprawie! Polgarda chce zostać królową Sendarii.
- Stanowczo nie. Jestem zbyt zajęta. Oczywiście, proszę nie traktować tego jako osobistego przytyku, wasza wysokość.
- Nie poczułem się obrażony, wasza miłość. Jedno zawsze budzi we mnie wątpliwości,gdy
urządzenia chłodnicze -
|