kremy z filtrem

kremy z filtrem

Nawigacja

Ciekawe miejsca
kremy z filtrem

kremy z filtrem -

- powiedział Garion. - Król nie będzie mi się przyglądał - stwierdził kowal. - A nie lubię udawać kogoś, kim nie jestem. Jeśli oddadzą mi ubranie, mogę zaczekać na zewnątrz, przy koniach. - Cierpliwości, Durniku - poradził mu Barak. - Załatwimy sprawę z królem i natychmiast ruszamy w drogę. Jeśli Durnik był wściekły, to stan ducha pana Wilka można określić jedynie jako narastającą furię. Wyszedł na korytarz okryty śnieżnobiałą szatą z szerokim kapturem na plecach. - Ktoś mi za to zapłaci - oznajmił. - Doskonale wyglądasz - stwierdził z zachwytem Silk. - Pańskie gusta zawsze pozostawiały wiele do życzenia,

panie Silku - odparł lodowatym tonem starzec. - Gdzie Pol? - Pani nie raczyła się jeszcze pokazać. - Powinienem wiedzieć. - Wilk przysiadł na ławie pod ścianą. - Możemy się tu rozgościć. Przygotowania Pol zwykle zajmują nieco czasu. Czekali. Kapitan Brendig, który zmienił buty i kurtkę, spacerował tam i z powrotem. Mijały minuty. Przyjęcie w pałacu całkiem oszołomiło Gariona, jednak oczyma wyobraźni wciąż widział lochy i to sprawiało, że był bardzo zdenerwowany. Wreszcie zjawiła się ciocia Pol. Miała na sobie błękitną aksamitną suknię uszytą w Camaarze i srebrny diadem, podkreślający biel loku na jej czole. Nosiła kremy

z filtrem się z powagą i po królewsku. - Tak szybko, pani Pol? - spytał sucho Wilk. - Mam nadzieję, że nie musiałaś się zbytnio spieszyć. Nie zwracając na niego uwagi, przyjrzała się im kolejno. - Sądzę, że wyglądacie odpowiednio - orzekła, z roztargnieniem poprawiając kołnierzyk Gariona. - Podaj mi ramię, Stary Wilku, i dowiedzmy się. czego chce od nas król Sendarów. Wilk wstał z ławy. wyciągnął rękę i oboje ruszyli korytarzem. Kapitan Brendig szybko ustawił żołnierzy w niezbyt równym szyku i wraz z nimi maszerował z tyłu. - Jeśli pozwolisz, pani - zawołał do cioci Pol -

wskażę ci drogę. - Znamy drogę, panie - odparła, nawet nie odwracając głowy. Marszałek dworu książę Nilden czekał na nich przy masywnych, dwuskrzydłowych drzwiach, pilnowanych przez strażników. Skłonił się lekko przed ciocią Pol, pstryknął palcami i gwardziści pchnęli ciężkie wrota. Fulrach, król Sendarii. był tęgim mężczyzną z krótką kasztanową brodą. Siedział niezbyt pewnie na tronie z wysokim oparciem, ustawionym na podwyższeniu po drugiej stronie sali. do której wprowadził ich książę Nilden. Komnata była wielka, z wysokim, łukowym sklepieniem i ścianami okrytymi całymi akrami ciężkich, czerwonych, aksamitnych kotar. Wszędzie płonęły świece, a dziesiątki ludzi we wspaniałych szatach

rozmawiało kancelaria notarialna niegłośno po kątach, niemal całkowicie ignorując obecność króla. - Pozwól, że cię zaanonsuję, panie - zwrócił się książę Nilden do pana Wilka. - Fulrach mnie zna - odparł szorstko starzec i wciąż prowadząc ciocię Pol, ruszył po długim, szkarłatnym dywanie w stronę tronu. Garion i pozostali szli z tyłu, za nimi zaś Brendig z żołnierzami. Dworzanie oraz ich damy ucichli nagle. Zatrzymali się u stóp tronu, a Wilk złożył dość sztywny ukłon. Ciocia Pol dygnęła, choć wzrok nadal miała zimny. Barak i Silk skłonili się ceremonialnie, a Durnik z Garionem, choć nie tak

zręcznie, poszli za ich przykładem. - Wasza królewska mość pozwoli zameldować - odezwał się z tyłu Brendig. - Oto ludzie, których miałem sprowadzić. - Wiedziałem, że można na tobie polegać, panie - odparł król zupełnie zwyczajnym głosem. - Twoja reputacja okazała się zasłużona. Masz moją wdzięczność. Potem z nieprzeniknionym wyrazem twarzy spojrzał na pana Wilka i pozostałych. Garion zadrżał. - Mój drogi, stary przyjacielu - zwrócił się król do pana Wilka. - Zbyt wiele już lat upłynęło od naszego ostatniego spotkania. - Czyś całkiem postradał rozum, Fulrachu? - warknął Wilk tak cicho, by nie słyszał go nikt prócz

kancelaria notarialna -

kancelaria notarialna

kancelaria notarialna

Ciekawe miejsca
kancelaria notarialna

Nawigacja