pozycjonowanie - rfid -
możliwe, a co nie?
- Poradź się któregoś z nas, nim zaczniesz - powiedział Beltir
- Nikt nie będzie mi mówił, co robić! - wybuchłam.
- Chcesz umrzeć? - zapytał brutalnie Beldin.
- Oczywiście, że nie.
- Więc słuchaj nas! - warknął. - Żadnych eksperymentów na własną rękę. Niczego nie rób bez wcześniejszego poradzenia się któregoś z nas. Nie próbuj podnieść gór czy zatrzymać słońca. Wszyscy pragniemy cię ochronić, Pol. Nie utrudniaj nam zadania.
- Coś jeszcze? - Nieco zmarkotniałam.
- Jesteś bardzo głośna - powiedział bez ogródek Belkira.
- Co chcesz powiedzieć przez „głośna"?
- Robienie czegoś tym sposobem wydaje dźwięk, który
słyszymy. Zrobieniu tego ziarna towarzyszył dźwięk podobny do uderzenia pioruna. Pamiętaj, że nie my jedni na świecie posiadamy pozycjonowanie ten dar. l że się zdarzyć, że nie będziesz chciała ogłaszać wszystkim swojej obecności. Posłuchaj, pokażę ci. Niedaleko Drzewa leżał duży kamień. Wujek Belkira spojrzał niego i lekko zmarszczył brwi. Potem kamień zniknął i pojawił o sto kroków dalej.
To nie był dokładnie hałas. Bardziej to poczułam, niż usłyszałam.
- Teraz rozumiesz, co miałem na myśli? - zapytał Belkira.
- Tak. To dźwięk, tylko bardzo cichy.
- Cieszę się, że ci się podobał.
Jeszcze przez jakiś czas piętrzyli przede mną
zakazy.
- Czy to wszystko? - zapytałam w końcu. Zaczynali mnie nużyć?
- Będzie więcej, Pol - powiedział Beltira. -To są sprawy, o których powinnaś wiedzieć już teraz. Czy ci się to podoba, czy nie, właśnie rozpoczęła się twoja rfid edukacja. Musisz nauczyć się kontrolować swój dar. Ucz się bardzo pilnie, Pol. Twoje życie może od tego zależeć.
- Po prostu się uśmiechaj i przytakuj im, Polgardo - poradziła maatka. - Sama się zajmę twoją edukacją. Uśmiechaj się, kiwaj głową i spokojnie przyjmuj instrukcje. Nie drażnij wujów robieniem niezwykłych rzeczy w ich obecności.
- Jak sobie życzysz, mamo
- zgodziłam się.
Oto jak naprawdę rozpoczęłam swą edukację. Często zaskakiwałam wujków tym, jak szybko się uczę. Nie mówili mi o pewnych sztuczkach, dopóki ich sama nie zrobiłam - bez zarzutu. Jestem pewna, że myśleli, iż trafił im się obiecujący - choć bardzo brudny - geniusz. Prawda natomiast jest taka, że matka zdążyła mnie już nauczyć tych programy partnerskie prymitywnych sztuczek. Mój umysł był połączony z umysłem matki, jeszcze zanim przyszłam na świat, więc miała okazję ocenić skalę mego zrozumienia. To czyniło z niej o wiele lepszego nauczyciela niż wujkowie.
Wówczas właśnie wujek Beldin wyruszył załatwić
jakąś tajemniczą sprawę i moja edukacja spadła na barki bliźniaków - a przynajmniej tak sądzili. W rzeczywistości matka nauczyła mnie większości tego, co wiem.
Oczywiście opowiedziałam o wszystkim siostrze. Nie miałyśmy z Beldaran przed sobą tajemnic.
- Jakie to uczucie? - zapytała.
- Pokażę ci. Sama będziesz mogła się przekonać.
- Nie, Pol - westchnęła. - Mama powiedziała, bym tego nie robiła.
- Powiedziała? To znaczy, że w końcu z tobą rozmawia?
- Nigdy, kiedy jestem świadoma - wyjaśniła Beldaran. - Jej szkolenia trenerów głos przychodzi do mnie we śnie.
- To bardzo niewygodny sposób.
- Wiem, ale ona ma po temu
powody. Powiedziała mi, że ty masz robić różne rzeczy. Ja mam po prostu być.
- Być kim?
- Nie powiedziała mi jeszcze. Zapewne kiedyś mi to wyjaśni.
Odeszłam, mrucząc coś pod nosem.
Matka powiedziała mi o tym, co mogę robić, i wszystkiego spróbowałam. Translokacja była bardzo zabawna i pozwoliła mi nauczyć się tłumić dźwięk. Całe dnie spędzałam na przerzucaniu kamieni z jednego końca Doliny Aldura w drugi.
Wielu ze sztuczek, których wykonanie matka mi wyjaśniła, nie mogłam ćwiczyć, ponieważ wymagały obecności innych ludzi, a poza bliźniakami i Beldaran nikogo w pobliżu nie było. Mama stanowczo zakazała mi eksperymentów z
programy partnerskie - szkolenia trenerów -
|